Strona główna Historia Męczeńska śmierć św. o. Maksymiliana Kolbe. Zginął za współwięźnia

Męczeńska śmierć św. o. Maksymiliana Kolbe. Zginął za współwięźnia

16
0

14 sierpnia 1941 roku, w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w bunkrze głodowym Auschwitz zmarł święty ojciec Maksymilian Maria Kolbe. Franciszkanin oddał swe życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka.

Rajmund Kolbe urodził się 8 października 1894 r. w Zduńskiej Woli. W 1910 r. wstąpił do zakonu, gdzie przyjął imię Maksymilian. Studiował w Rzymie, gdzie w 1917 r. założył stowarzyszenie Rycerstwa Niepokalanej. Do Polski wrócił dwa lata później. W 1927 r. założył pod Warszawą klasztor-wydawnictwo Niepokalanów. Trzy lata później wyjechał do Japonii, skąd wrócił w 1936 r. Objął kierownictwo Niepokalanowa, który stał się największym klasztorem katolickim na świecie (762 osoby w 1939).

We wrześniu 1939 r. Niemcy po raz pierwszy aresztowali Kolbego i franciszkanów. Duchowni odzyskali wolność w grudniu. 17 lutego 1941 r. Maksymiliana aresztowano po raz drugi. Trafił na Pawiak, a potem do Auschwitz.

Ojciec Maksymilian Maria Kolbe trafił do Auschwitz 28 maja 1941 r. W obozie otrzymał numer 16670. Początkowo trafił do pracy przy zwożeniu żwiru na budowę parkanu przy krematorium. Potem dołączył do komanda w Babicach, które budowało ogrodzenie wokół pastwiska.

Jak podaje portal dzieje.pl w Babicach losy zakonnika zetknęły go m.in. z Tadeuszem „Teddym” Pietrzykowskim, przedwojennym wicemistrzem Polski w boksie, również więźniem. Któregoś dnia dostrzegł nadzorcę, który okrutnie znęcał się nad Kolbem. Pięściarz postanowił dać oprawcy nauczkę. Zaproponował esesmanom, że stanie z nim do walki na pięści. Niemcy zgodzili się, po chwili nadzorca leżał na ziemi powalony ciosem. Pobity Kolbe zaczął wtedy prosić „Teddy`ego”, by nie bił mężczyzny.

Pod koniec lipca 1941 r. z obozu uciekł więzień Zygmunt Pilawski. Za karę zastępca komendanta Karl Fritzsch zarządził apel. Wybrał dziesięciu więźniów i skazał ich na śmierć głodową. Wśród nich był Franciszek Gajowniczek.

Opisując w 1946 r. tzw. wybiórkę Gajowniczek powiedział: „Nieszczęśliwy los padł na mnie. Ze słowami „Ach, jak żal mi żony i dzieci, które osierocam” udałem się na koniec bloku. Miałem iść do celi śmierci. Te słowa słyszał ojciec Maksymilian. Wyszedł z szeregu, zbliżył się do Fritzscha i usiłował ucałować go w rękę. Wyraził chęć pójścia za mnie na śmierć”.

Ojciec Maksymilian został przekazany do bloku śmierci. Po dwóch tygodniach umierania w męczarniach z głodu wciąż żył. 14 sierpnia 1941 r. został uśmiercony przez wstrzyknięcie fenolu. Skonał mając niespełna 47 lat.

Franciszek Gajowniczek przeżył wojnę. Zmarł w 1995 r. w Brzegu na Opolszczyźnie w wieku 94 lat. Jego relacje z tamtych wydarzeń można obejrzeć w poniższym materiale:

10 października 1982 roku został pierwszym polskim męczennikiem okresu II wojny światowej wyniesionym na ołtarze. Papież św. Jan Paweł II odprawił uroczystą mszę kanonizacyjną na placu świętego Piotra w Rzymie. Podczas homilii powiedział m.in.:

Ojciec Maksymilian Kolbe, więzień obozowy, upomniał się w obozie śmierci o prawo do życia niewinnego człowieka – jednego z milionów. Ten człowiek (Franciszek Gajowniczek) żyje po dzień dzisiejszy, i jest wśród nas obecny. Ojciec Kolbe upomniał się o prawo do życia, wyrażając gotowość pójścia na śmierć w jego zastępstwie, ponieważ tamten był ojcem rodziny i jego życie potrzebne było najbliższym. Ojciec Maksymilian Maria Kolbe potwierdził w ten sposób prawo Stwórcy do życia niewinnego człowieka, dał świadectwo Chrystusowi i miłości.

Święty ojciec Maksymilian Maria Kolbe jest patronem honorowych dawców krwi, energetyków, rodzin, Zduńskiej Woli, diecezji bielsko-żywieckiej, diecezji elbląskiej, diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, Pabianic, Młodzieży Wszechpolskiej i powiatu oświęcimskiego.