Strona główna Dziecko Życie chłopca wycenione na 124 zł

Życie chłopca wycenione na 124 zł

61
0

Głód, liczne choroby, w tym także malaria, to codzienność mieszkańców wiosek w Togo.

Cierpienie dopadło również małego Nicolasa. Chłopiec bawił się obok chatki z rówieśnikami
w chowanego. Postanowił ukryć się za krzakami, które rosły obok lasu; gdy do nich się
zbliżał, nadleciał komar, który ukłuł małego Nicolasa w ramię. Dziecko zaczęło się drapać
w rękę, ale dopiero wieczorem jego mama zobaczyła zaczerwienioną skórę, którą
posmarowała olejkiem z drzewa kokosowego. Przez kolejne dni Nicolas dalej bawił się
z kolegami. Jego mama dopiero po tygodniu zauważyła, że Nicolas jest cały rozpalony,
a wkrótce do tego dołączyły się kolejne niepojące objawy – dziecko zaczęło wymiotować.


Mama Nicolasa nie czekała już dłużej. Wiedziała, że w pobliskim szpitalu przyjmują polskie
siostry zakonne. Szybko zabrała syna na ręce i skierowała się w stronę szpitala. Gdy po
godzinie drogi kobieta dotarła do celu, jej syna szybko przejęły polskie misjonarki. Siostra
Elżbieta przebadała małego Nicolasa i wiedziała już, że to… malaria. Nicolas miał na
przemian zimne i gorące poty, jego stan się pogarszał. Siostry podały lek, który powinien
zatrzymać rozwój pasożytów, robiły okłady, podawały wodę i witaminy. Na szczęście
kolejnego dnia stan Nicolasa się poprawił, a po tygodniu chłopczyk mógł ponownie bawić
się ze swoimi kolegami. Niestety, nie zawsze takie historie kończą się szczęśliwie. Co roku
w Afryce umiera 400 tysięcy ludzi, głównie dzieci z powodu malarii.

http://www.prospe.org

Polskie siostry i misjonarze pomagają w Togo, a także w Kamerunie już od wielu lat.
Pomagają każdemu, kto jest w potrzebie. Niestety, największym problemem tych szpitali,
jest ich zaopatrzenie. Podstawowe leki, bandaże czy woda utleniona wciąż w Afryce są
na wagę złota. Niestety utrudnienia celne uniemożliwiają przywiezienie tych
podstawowych artykułów z Polski, a misjonarze zmuszeni są do zakupu leków czy
bandaży na miejscu.
Lek na malarię ratujący życie to kwota 124 zł.
Strzykawka, wenflon i rękawice ochronne to koszt 64 zł.
Pakiet leków przeciwbólowych to 36 zł.


Polacy takich problemów nie mają, nie zdają sobie może nawet sprawy z tego, że 124 zł
to koszt życia Nicolasa i innych dzieci. 36 zł to nas koszt np. dwóch obiadów. W Togo
będzie za to pakiet leków przeciwbólowych.

Nie pozostańmy obojętni wobec cierpienia innych. Fundacja Pro Spe, której fundatorem
i pomysłodawcą jest Ks. Maciej Gierula pierwotnie zaczęła pomoc na Kaukazie razem
z polskimi misjonarzami. Wspomaga dzieci, ubogich, osoby starsze, chore, potrzebujące.
Razem z wolontariuszami i pracownikami fundacji szukają sposobów na pomoc ludziom
w różnych częściach świata. Teraz Pro Spe angażuje się w działania w Togo i w Kamerunie
poprzez misjonarzy z Podkarpacia.

Pomóc potrzebującym, takim jak mały Nicolas, można dokonując wpłaty na numer konta
Fundacji Pro Spe:
74 1140 1225 0000 2343 2600 1001 z dopiskiem „Szpitale w Afryce”.
Wesprzeć misjonarzy można również wpłatą przez PayU i PayPall na
stronie www.prospe.org
lub na profilu Facebook Fundacji Pro Spe pod tym linkiem: https://www.facebook.com/donate/935681040608811/

https://prospe.org/aktualnosci/pomoc-dla-szpitali-afryce/